Skorek: Myśl ekonomiczna Adama Doboszyńskiego – ujęcie krytyczne.

Wstęp


W dwudziestoleciu międzywojennym polski obóz narodowy, będący jedną z głównych sił politycznych owych czasów, dokonał ideologicznej fuzji z doktryną Kościoła katolickiego. Co ciekawe, na samym początku idea narodowa, zgodnie z myślą Zygmunta Balickiego, miała charakter laicki. Jednak młoda generacja działaczy Stronnictwa Narodowego chciała stworzyć prawdziwe chrześcijański
nacjonalizm. Tarcia pomiędzy tzw. grupą „młodych” a grupą „starych” (grupą „profesorką”) doprowadziły później do utworzenia Obozu Narodowo-Radykalnego. Współcześnie za ojca programu ekonomicznego zbuntowanych działaczy uznaje się Adama Doboszyńskiego, który w swych poglądach chciał połączyć myśl św. Tomasza z Akwinu, katolicką naukę społeczną oraz dystrybucjonizm. Jak słusznie podkreśla Dorota Janiszewska, wielka depresja lat 1929–1932 była dnem kryzysu, który zakończył triumfalny pochód leseferystycznego liberalizmu przełomu XIX i XX wieku. W owych czasach coraz większą popularnością zaczęły cieszyć się skrajnie antyliberalne idee, takie jak faszyzm i komunizm. Zaczęto
również tworzyć zręby „trzeciej drogi”, czyli systemu społeczno-gospodarczego pośredniego między socjalizmem a kapitalizmem. Jednym z przedstawicieli tego nurtu był właśnie A. Doboszyński. Z dzisiejszego punktu widzenia wiadomo jednak, że krytyka jaka spadła na koncepcje wolnorynkowe była w wielu kwestiach niezasłużona, gdyż, jak dowodzi Murray Newton Rothbard, za wielkie załamanie odpowiadał bank centralny, który przez ekspansję kredytową zapoczątkował cykl koniunkturalny. Niniejsza publikacja ma na celu krytyczną analizę myśli ekonomicznej A. Doboszyńskiego, jednocześnie ukazując, iż nie była ona aktualna ani dzisiaj, ani w dwudziestoleciu międzywojennym. Powyższa teza zostanie zweryfikowana
głównie za pomocą analizy tekstu, metody empirycznej oraz indywidualnej. Aby zrównoważyć negatywną oceną dorobku tego przedwojennego inżyniera
i ekonomisty, podkreślone zostały również pozytywne aspekty jego rozważań. Ze względu na opisywanie postulatów oraz sylwetki osoby publikującej ponad 80 lat temu, całokształt deliberacji może zostać uznany za tekst z zakresu historii myśli ekonomicznej. Postać A. Doboszyńskiego była przedmiotem rozważań pracowników IPN,
takich jak Paweł Tomasik czy Krzysztof Kaczmarski. Ci naukowcy koncentrowali swą uwagę na zagadnieniach politycznych i historycznych. Pod względem
ekonomicznym dorobek Doboszyńskiego doczekał się pozytywnej recenzji ze strony Mariana Szołuchy. Współcześnie do przekonań tego polityka chętnie
nawiązują środowiska narodowo-radykalne. Na gruncie nauki polskiej brakuje jednak podkreślenia negatywnych konsekwencji wynikających z poglądów tego myśliciela – niniejsze rozważania mają tę lukę uzupełnić. Artykuł posiłkuje się głównie, pod względem literatury przedmiotu, krajową i zagraniczną literaturą ekonomiczną. Sięgnięto również do dzieł, które są w większym stopniu publicystyką gospodarczą niż nauką w ścisłym tego
słowa znaczeniu. Wyjaśniając niektóre zagadnienia, konieczne było korzystanie z obecnie obowiązujących aktów prawnych.


Krótka nota biograficzna

Adam Władysław Doboszyński urodził się 11 stycznia 1904 r. w Krakowie, jako syn Adama i Natalii (de domo: Wiśniewska). Jego ojciec był adwokatem,
posłem do parlamentu austriackiego i właścicielem pisma „Nowa Reforma”.
Matka z zamiłowania parała się malarstwem. Maturę zdał w 1920 r. w Krakowie, w gimnazjum im. Jana Sobieskiego. W wojnie polsko-bolszewickiej wziął udział jako ochotnik, by po jakimś czasie zostać zwolniony ze względu na zbyt młody
wiek. W latach 1921-1925 studiował na Politechnice w Gdańsku, uzyskując
dyplom inżyniera budownictwa. Naukę kontynuował na półrocznych studiach w Szkole Nauk Politycznych w Paryżu i w Szkole Podchorążych Saperów
Rezerwy. Gdy zmarł mu ojciec w 1929 r., postanowił przenieść się do rodzinnego majątku
w Chorowicach pod Krakowem. Rozpoczął działalność polityczną w Obozie Wielkiej Polski. Po jego rozwiązaniu w 1933 r. działał w Stronnictwie Narodowym. W czasie krótkiego pobytu w Anglii, od marca do czerwca 1933 r., napisał swoją
najsłynniejszą książkę Gospodarka narodowa. Wydana po raz pierwszy w 1934 r.,
w ciągu pięciu lat doczekała się aż trzech edycji. Do czwartego, „uzupełnionego”
wydania nie doszło ze względu na wybuch drugiej wojny światowej. Najbardziej znanym, a zarazem kontrowersyjnym, wydarzeniem z życia
Doboszyńskiego była tzw. wyprawa myślenicka. W nocy z 22 na 23 czerwca
1936 r. na czele około 70 osób, bez zgody władz Stronnictwa Narodowego, zorganizował „najazd” na Myślenice. K. Kaczmarski podkreślał, iż A. Doboszyński kategorycznie zakazał jakiegokolwiek rabunku lub gwałtu.
Buntownicy zaatakowali w pierwszej kolejności posterunek policji, w którym
przebywał w nocy jeden funkcjonariusz, posterunkowy Stefan Małecki. Napastnicy zarekwirowali 14 karabinów i 4 rewolwery. Ze zdobytej broni oddano na posterunku kilka strzałów. Do strzałów doszło również na rynku, jednak nikt
nie zginął. Agresorzy następnie wtargnęli do mieszkania starosty Antoniego
Basary, któremu zarzucano zwalczanie ruchu narodowego, co miało się przejawiać w uniemożliwianiu odbywania partyjnych spotkań, narad i uroczystości. Starosty akurat nie było w domu, więc potłuczono lustra i meble. Ponadto na
rynku zdewastowano klika sklepów żydowskich. Historycy do dziś spierają się o to, dlaczego A. Doboszyński poprowadził
ludzi na Myślenice. Ponoć demonstracja ta miała być wyrazem sprzeciwu wobec nadużyć ówczesnej władzy, która zwalczała opozycję nieraz brutalnymi metodami. Akcja była również wyrazem niezgody na panujące w dwudziestoleciu międzywojennym stosunki ekonomiczne, gdzie rozwój gospodarczy Polaków – według zwolenników A. Doboszyńskiego i jego samego – ograniczany był przez partykularne interesy mniejszości żydowskiej. Uczestnicy zdarzenia zostaliaresztowani i postawieni przed sadem. Ostatecznie wyrokiem Sadu Apelacyjnego we Lwowie z 26 listopada 1938 r. skazano A. Doboszyńskiego na trzy lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności, zaliczając na poczet kary okres tymczasowego
aresztowania. Niechęć wobec komunizmu spowodowała, iż A. Doboszyński stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie 18 czerwca 1949 r. Został oskarżony, jak pisze P. Tomasik, o współpracę z wywiadem hitlerowskich Niemiec od 1933 r., a od 1945 r. z wywiadem amerykańskim. Podstawą oskarżenia były jego wymuszone zeznania złożone w czasie trwającego blisko dwa lata śledztwa. Podczas rozprawy wielokrotnie i konsekwentnie zaprzeczał wmawianej mu współpracy z obcymi wywiadami. Wyjaśnił, że do samooskarżenia zmuszono go torturami. Po dwunastodniowej rozprawie, 11 lipca 1949 r. został uznany za winnego zarzucanych mu czynów i skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano
29 sierpnia 1949 r. W owym czasie był to jeden z najgłośniejszych pokazowych procesów. Dopiero Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 kwietnia 1989 r. uniewinnił A. Doboszyńskiego od popełnienia zarzucanych mu w 1949 r. czynów.


Krytyka poglądów ekonomicznych A. Doboszyńskiego


Poglądy ekonomiczne A. Doboszyńskiego zawarte są w dwóch pozycjach książkowych. Pierwszą pozycją jest Gospodarka narodowa, a drugą Ekonomia miłosierdzia13. W swej zasadniczej istocie poglądy Doboszyńskiego można uznać za antyliberalne (w aspekcie filozoficznym, politycznym i gospodarczym), antykapitalistyczne i antyindustrialne. Opowiadał się za korporacjonizmem,
upowszechnieniem własności, walką z lichwą, monopolami (politycznymi, prywatnymi, publicznymi) i anonimowością kapitału. Aby jednak nadać analizie
formalny sznyt, poniżej zostaną omówione poszczególne tezy Doboszyńskiego wraz z komentarzem i przypisem wskazującym na źródło danego sądu:
Rzecz pierwsza, model homo oeconomicus to teoretyczne zwierzę o ludzkiej postaci, które kieruje się w swojej działalności gospodarczej żądzą możliwie dużego zysku. Doboszyński myli tutaj różne kwestie. Model homo oeconomicus to nie jest forma moralnego zalecenia, lecz uproszczona wizja rzeczywistości, która pozwala lepiej zrozumieć otaczający nas świat. Gdyby przyjąć dokładnie odwrotną tezę, czyli założenie, że człowiek w swej działalności jako istota dąży do strat, szybko dojdziemy do wniosków absurdalnych. Już sam Adam Smith
przyznawał, że człowiekiem kierują również pobudki altruistyczne, o czym pisze chociażby Kalina Grzesiuk. Można oczywiście potępiać dążenia do osiągania
zysku za wszelką cenę, jednak winna tutaj jest sama natura człowieka, a nie ekonomia klasyczna i jej postulaty
Rzecz druga, giełdy pieniężne stanowią żerowisko ludzi goniących za spekulacyjnym zyskiem. Zamknięcie giełd pieniężnych nie wywrze najmniejszego
wpływu na życie gospodarcze Polski, gdyż giełdy te prowadzą od szeregu lat
żywot wysoce anemiczny i pozbawione są jakiegokolwiek wpływu na naszą
gospodarkę. Handel udziałami i walutami, pozbawiony cech gorączkowej spekulacji, pozostanie w przyszłości domeną banków społecznych.
Bez wątpienia GPW posiada swoje patologie, takie jak: akcje groszowe, manipulacje kursami, zdradzanie informacji niejawnej przez menedżerów korporacyjnych itp. Godzimy się jednak na to, by państwo zwalczało te zwyrodnienia
poprzez regulacje i kary, gdyż korzyści z giełdy są znaczne. Nie można do jednego worka wrzucać spekulantów oraz inwestorów. Wyobraźmy sobie sytuację, w której firma farmaceutyczna odkryła lek na chorobę trapiącą ludzkość. Do uruchomienie produkcji seryjnej potrzebuje jednak potężnego kapitału, z czym zwraca się do posiadaczy wolnych środków finansowych na giełdzie. Pytanie retoryczne, jakie warto byłoby zadać A. Doboszyńskiemu, brzmi: czy pozwalamy temu przedsiębiorstwu na swobodne działanie, czy też pozwalamy chorym na
śmierć? Aneta Makowiec i Artur Górski w swych analizach słusznie podkreślają, iż zwiększająca się liczba uczestników rynku czyni go bardziej konkurencyjnym i zarazem efektywniejszym. Wszystkie grupy inwestorów nabywając instrumenty
finansowe, pokrywają koszty działalności gospodarczej przedsiębiorstw i innych podmiotów. Dzięki temu publiczny rynek giełdowy zapewnia emitentom szerszy dostęp do wolnych zasobów kapitałowych. Wspomniani uczeni podkreślają,

że istnienie giełd pozwala na zwiększanie skłonności do oszczędzania. Gospodarstwa domowe mogą znaleźć odpowiednie dla siebie instrumenty finansowe i lokować w nich swoje oszczędności. Pomnażanie kapitałów przez inwestorów
indywidualnych może także wpływać na zwiększenie makroekonomicznej wielkości konsumpcji.
Rzecz trzecia, odsetki według nauki Kościoła, stanowią grzech przeciw sprawiedliwości wymiennej iustitia commutativa. Człowiek pożyczający ma prawo do zwrotu tylko tej sumy, którą pożyczył, a wszystko, co otrzyma ponadto, stanowi
zysk niesprawiedliwy, dochód bez ekwiwalentu. Otrzymując coś, muszę dać
w zamian jakiś ekwiwalent, którym może być albo moja własność, albo moja
praca. Kapitały nie powinny krążyć w życiu gospodarczym w formie pożyczek,
lecz w formie udziałów. Każdy właściciel kapitału osiągnął go na podstawie wyrzeczeń, oszczędności,
powstrzymania się od konsumpcji. Jeżeli te pieniądze mogłyby być pożyczone
wyłącznie bez odsetek (stanowiących formę wynagrodzenia za przezorność)
rynek finansowy zostałby poważnie ograniczony. Warto również wspomnieć
o tym, że potęga ekonomiczna Żydów europejskich została zbudowana w dużej
mierze przez kościelny zakaz pobierania procentu. Średniowieczni chrześcijanie nie zajmowali się działalnością, ich zdaniem, niemoralną, przez co zostawili dochodową niszę narodowi wybranemu. Rynek jednak nie zna próżni.
Ze względu na niewielką konkurencję w tej branży, odsetki miały charakter
lichwiarski. Najprostszym sposobem na ograniczenie renty od kapitału jest
współzawodnictwo pomiędzy kapitałodawcami. W podobny sposób prohibicja nie uzdrowiła moralnie społeczeństwa amerykańskiego. Wprost przeciwnie – państwowy zakaz spotęgował problem alkoholizmu. Konsumenci mogli zaspokoić swe pragnienia, za wysoką opłatą, dzięki
czarnemu rynkowi. Uczciwi producenci zostali wyeliminowani, a na ich miejsce
przyszli mafiozi, tacy jak Al Capone. Współczesne ustawodawstwo zwalcza lichwę, rozumianą jako zawyżone
odsetki. I tak chociażby wysokość maksymalnych odsetek od pożyczek określona została w art. 359 § 21 Kodeksu cywilnego20. Do tego art. 13 ustawy o kredycie konsumenckim nakłada na pożyczających obowiązek podania rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania i całkowitej kwoty do zapłaty przez konsumenta zaciągającego kredyt, zanim zostanie zawarta właściwa umowa. Art. 304
Kodeksu karnego podkreśla, iż wyzysk kontrahenta należy uznać za przestępstwo, zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Powyższe przepisy są tak naprawdę odbiciem rozwiązań stosowanych
powszechnie na całym świecie. Ciężko wyobrazić sobie, jak miałby wyglądać
dzisiaj powrót do postulatów proponowanych przez św. Tomasza z Akwinu
oraz A. Doboszyńskiego w zakresie pobierania procentu od kapitału. W końcu
ustawowy zakaz pobierania odsetek zachęci przestępców do udzielania nielegalnych pożyczek, które będą egzekwowane przemocą, w sytuacji niewypłacalności dłużnika. Brak możliwości pozyskiwania dodatkowych środków wpłynie negatywnie na rozwój ekonomiczny rozwijających się, mniejszych przedsiębiorstw, chcących np. poszerzyć swój park maszynowy. Wiele firm działa w oparciu
o solidne podstawy ekonomiczne, lecz w chwili próby potrzebuje od banku
kapitału obrotowego, ze względu na odbiorców opóźniających się z zapłatami
faktur. Nie wszyscy inwestorzy chcą być udziałowcami, gdyż biorą na siebie
dodatkową odpowiedzialność za błędy i zobowiązania spółki.
Rzecz czwarta, nowotworem gospodarczym epoki stał się skoncentrowany
i zmechanizowany przemysł, a jego niemoralna struktura stanowi kamień obrazy
w dzisiejszym społeczeństwie. Państwo powinno przeciwdziałać wszelkimi
środkami, by nie dopuścić do powstawania kolosów fabrycznych.
A. Smith w swych Badaniach nad naturą i przyczynami bogactwa narodów
z przekąsem wspominał, że Polska to taki kraj, w którym – wedle jego wiedzy –
nic się nie produkuje. Ta obserwacja była słuszna. Nadmierne zawierzenie produkcji rolnej przez ówczesną szlachtę spowodowało zapóźnienie technologiczne oraz niedorozwój mieszczaństwa. W rezultacie prowadzenia nieprawidłowej
polityki ekonomicznej I Rzeczpospolita straciła niepodległość, co następnie
doprowadziło do 123 lat zaborów. Nowoczesne siły zbrojne każdego poważnego państwa posiadają na stanie
czołgi należące do III generacji i myśliwce należące do V generacji (inżynierowie
już pracują nad VI generacją). Niemal wszystkie współczesne domy posiadają
na stanie: komputer, lodówkę, drukarkę, telewizor oraz inne sprzęty z zakresu
AGD. Gdy zachorujemy, szybko idziemy do apteki po leki wprost od koncernów farmaceutycznych. Pytanie retoryczne w stosunku do autora Gospodarki narodowej brzmi: kto wymienione wyżej towary wyprodukuje w jego wymarzonym
ustroju? Oczywistym jest, że tak zaawansowane produkty mogą wytworzyć wyłącznie,
tak znienawidzone przez A. Doboszyńskiego, kolosy fabryczne. Małe i średnie
przedsiębiorstwa stanowią o sile każdej gospodarki – nikt temu nie przeczy, ale
posiadają one swoją rolę i swoje ograniczenia. Wielkie firmy również są niezbędne, ponieważ tworzą dobra o wysokim stopniu skomplikowania, a takich
dóbr w nowoczesnej gospodarce jest coraz więcej. Współczesna produkcja, ze
względu na koszty, wymaga nieraz wielomilionowych nakładów oraz trzyzmianowego systemu pracy. Ponadto wymiana międzynarodowa skutkuje tym, iż
tylko najbardziej drapieżne i skuteczne przedsiębiorstwa są w stanie przetrwać
proces konkurencji światowej. Polska może być sielska, wiejska, pozbawiona dymiących fabrycznych
kominów, jednak równocześnie będzie to Polska słaba. Każdy kraj zapóźniony
cywilizacyjnie (rolniczy) prowokuje bardziej zaawansowane technologicznie
państwa do inwazji. Przykładem może być chociażby państwo Zulusów, które
zostało zniszczone przez Imperium Brytyjskie w 1879 r. A. Doboszyński jako
weteran wojny z bolszewikami (1920 r.) powinien zdawać sobie z tego sprawę, że
gospodarki funkcjonują w pewnym otoczeniu geopolitycznym, a nie w próżni
Rzecz piąta, według podręczników ekonomii klasycznej, jak trafnie zauważa
Doboszyński, wartość wymienna zależy od rzadkości i użyteczności. Jednak
stosownie do nauki katolickiej miarą wartości powinna być w zasadzie tylko
praca. Dobra posiadają dwie wartości: zewnętrzną (proporcjonalną do pragnień
kupców i nabywców) oraz wewnętrzną, odpowiadającą pracy zużytej na wytworzenie danego dobra. Pierwsza nosi miano wartości wymiennej, a drugą można nazwać wartością wytwórczą.
Wspomniane wyżej ujęcie problemu należy uznać za fatalne, gdyż stanowi
próbę chimerycznego połączenia dwóch sprzecznych ze sobą teorii wartości:
subiektywistyczno-marginalistycznej i laborystycznej. Ani w rzeczywistości
ekonomicznej, ani w teorii ekonomicznej nie ma czegoś takiego, jak wartość
wewnętrzna (wytwórcza). O wartości dobra gospodarczego, zgodnie z austriacką
szkołą ekonomiczną, decyduje wyłącznie subiektywny punkt widzenia jednostki
gospodarującej.

Wyobraźmy sobie, że autor niniejszego tekstu porzucił teorię ekonomii na
rzecz malarstwa. Następnie po spędzeniu setek godzin w pracowni ukończył
swoje pierwsze dzieło. Ze względu na duży stopień samozadowolenia twórcy,
obraz został przez niego porównany do artystycznego odpowiednika Mona Lisy,
pióra Leonarda da Vinci, co zostało uznane w środowiskach marszandów za
symptom obłędu. Powyższy przykład pokazuje problemy „wartości wewnętrznej”, która abstrahuje od rzeczywistego rezultatu pracy. Rzemieślnik i mistrz
potrzebują dosłownie chwili na to, by wykonać daną czynność. Z kolei partacz
przez wiele dni będzie próbował wykonać tę samą sztukę z mizernym rezultatem.
Warto zadać sobie pytanie: czy powinniśmy wesprzeć na rynku dyletanta tylko
i wyłącznie dlatego, że ten włożył w swoje działanie ogromne pokłady pracy?
Sam Doboszyński w pewnym momencie zrejterował, gdyż dostrzegł powyższe zjawisko stwierdzając, że cena towaru pokrywać się winna z pracą włożoną
w jego produkcję tylko wtedy, o ile mamy pewność, że towar ten wyprodukowano
sprawnie. Do tego dodając, iż społeczeństwo nie może popierać niedołęgów. Ten
wytrych jednak i tak nie stanowi satysfakcjonującej obrony koncepcji. Przykładem może być współczesna elektronika, która tanieje z roku na rok, ze względu na postęp technologiczny. Konieczność wyprzedawania przestarzałych modeli
niejako wymusza na hurtowniku rabaty. Wspomniane spadki cen laptopów czy
komórek nie mogą być wyjaśnione na podstawie teorii wartości wewnętrznej
(wytwórczej). Rzecz szósta, podstawą organizmu społecznego powinny być korporacje
zawodowe. Z dzisiejszego punktu widzenia ten kierunek myśli gospodarczej
uznawany jest przez większość ekonomistów za chybiony. I tak współczesne
zapóźnienie ekonomiczne Portugalii sięga jeszcze dyktatury António Salazara,
który odgórnie powołał do życia szereg związków zawodowych pracowników
i stowarzyszeń pracodawców, chcąc ujednolicić życie ekonomiczne państwa.
Roman Rybarski dość trafnie podkreślał, iż korporacjonizm jest raczej daleko
posuniętym etatyzmem, a życie korporacyjne stanowi tylko słaby odblask władzy państwowej. Nadmierna ingerencja państwa w gospodarce zaburza życie ekonomiczne. Za to zdaniem Ludwiga von Misesa gałąź przemysłu zorganizowana według modelu korporacyjnego nie musiałaby obawiać się konkurencji, nie byłaby sługą, lecz panem konsumentów – z wszelkimi tego negatywnymi
objawami. Rzecz siódma, ekonomia powinna cechować się miłosierdziem, jak wskazuje
sama nazwa cytowanej wcześniej książki A. Doboszyńskiego. Bez wątpienia
miłosierdzie ludzkie stanowi niezbędny element każdej gospodarki. Jednak
czy ta cnota moralna może stanowić fundament nauki? Idąc dalej, czy możemy
mówić o matematyce miłosierdzia bądź biologii miłosierdzia? Skoro przyjmujemy ekonomię miłosierdzia za pewnik, to czy może istnieć ekonomia chytrości, miłości bądź nienawiści? Odpowiedź na powyższe pytania powinna być negatywna. W ekonomii głównego nurtu, jak pisze Bożena Klimczak, przestrzegany jest postulat Wertfreiheit, sformułowany niegdyś przez Maxa Webera. Wolność od wartościowania stanowi
do dziś istotną wartość, gdyż gwarantuje spoistość nauki, gdyż nie „rozmydla”
nauki. Rozważania na temat miłosierdzia warto pozostawić filozofom, a konkretnie etykom – niekoniecznie ekonomistom. Innymi słowy, nauka to opis
rzeczywistości, a nie próba kształtowania rzeczywistości bądź konstruowania
sugestii co do tego, jak ta rzeczywistość powinna wyglądać.
Rzecz ósma, najwyższy już czas na ustawowy zakaz zakładani nowych
wytwórni w istniejących ośrodkach miejskich i przemysłowych. Ten zakaz miał
za zadanie, zdaniem Doboszyńskiego, doprowadzić do równomiernego rozwoju
kraju, zapobiegając nadmiernej koncentracji na danym terenie. Zaproponowane
rozwiązanie najprawdopodobniej jednak doprowadziłoby do skutków dokładnie
odwrotnych. I tak współcześnie podkreśla się, że siła klastrów przemysłowych,
ulokowanych w Dolinie Krzemowej USA, wynika z efektu synergii. Do tego wielu
inwestorów zagranicznych bądź krajowych mogłoby całkowicie zrezygnować
z inwestycji, po powzięciu wiadomości o takim rozwiązaniu prawnym. W końcu
dzisiaj cały świat, nie tylko Polska, zabiega o zagraniczne inwestycje bezpośrednie.
Rzecz dziewiąta, zniesienie bankowości prywatnej, jako pierwszy krok do
reformy kredytu w myśl zasad chrześcijańskich, musi być naczelnym hasłem każdego ruchu narodowego. Celem działalności wszystkich społecznych instytucji kredytowych będzie nie zysk, ale obniżenie do minimum stopy procentowej. Z dzisiejszego punktu widzenia ten postulat trąci naiwnością. Raphael Bartmann w artykule Causes and effects of 2008 financial crisis zauważył, iż manipulowanie stopami procentowymi doprowadziło do bańki na rynku nieruchomości. Amerykańscy politycy dążyli do tego, by ich wyborcy mieli możliwość posiadania mieszkania,
bez oglądania się na zdolności kredytowe pożyczkobiorców. Rezultatem tej niefrasobliwości był poważny kryzys finansowy, którego szczyt przypadał na 2008 rok. Rzecz dziesiąta, kredyt jest zgubą rolnika35. Współczesne gospodarstwa
rolne zadłużają się ze względu na konieczność restrukturyzacji, ze względu na
konieczność dostosowania swojej wydajności i jakości produkcji do światowych
wymogów. Gdy farmer ma do wyboru wykonanie pracy pługiem 3-skibowym,
pługiem 7-skibowy bądź największym na świecie 20-skibowym pługiem marki
Gregoire-Besson, zawsze wybierze ten możliwie największy pług, by ograniczyć
zużycie ropy podczas przejazdów. Nie można zakazać wsi dostępu do pożyczonego kapitału na zakup nowoczesnego sprzętu, gdyż w ten sposób oddaje się gospodarzom niedźwiedzią przysługę. Bez właściwego wyposażenia rolnicy
zwyczajnie przegrają konkurencję z innymi państwami, tym samym załamując
polski eksport żywności. Abstrahując od uwag czysto ekonomicznych, na łamach prac A. Doboszyńskiego
znajdziemy również wiele innych kontrowersyjnych tez. I tak autor stwierdza, ponoć
za H. Scottem, że przeciętny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych spożywa 154 000
kalorii na dzień. Ta liczba wydaje się zdecydowanie zawyżona. Gdyby człowiek
poddał się takiej diecie, zapewne szybko odszedłby z naszego świata.


O pozytywnych aspektach myśli ekonomicznej A. Doboszyńskiego


Na łamach Ekonomii miłosierdzia odnajdziemy szereg odwołań podkreślających
zalety własności indywidualnej oraz konieczność upowszechnienia własności.
Bez wątpienia należy ten postulat uznać za wartościowy, gdyż względna równość
ekonomiczna pozytywnie wpływa na spokój i kohezję społeczną, mniejszą liczbę
zamieszek, buntów, strajków i lokautów. W literaturze światowej dość podobne
stanowisko zajmował niezwykle popularny pisarz Ernst Friedrich Schumacher,
autor pozycji Małe jest piękne. Treść Gospodarki narodowej wskazuje, iż przemysł nie powinien zatruwać
powietrza i uniemożliwiać życia ogółowi. Ekonomiści głównego nurtu wygłaszają podobne opinie, gdyż podkreślają istotę problemu negatywnych efektów
zewnętrznych. Omawiana tematyka dość chętnie jest analizowana przez współczesnych teoretyków, czego przykładem może być ostatnia praca Artura Hołuja dotycząca „Ekonomicznych i ekologicznych efektów zewnętrznych w planowaniu
przestrzennym”. Postulat walki z anonimowością posiadania może być uznany za ważki i aktualny do dzisiaj. Każdy konsument uważa obecnie za oczywiste, iż dostawca musi podać termin ważności oraz skład danego produktu. Przy obecnych możliwościach technicznych nie ma zasadniczej przeszkody w tym, by informować klienta również o tym, jacy są najwięksi akcjonariusze danego przedsiębiorstwa, albo
w jakim raju podatkowym została zarejestrowana „spółka matka” danego koncernu. Nieuczciwi producenci często chcą wykorzystać nieświadomość nabywcy. Dlatego zabieganie o pełną informację umacnia rynek, a nie go osłabia.
Monopol, oparty na wpływach politycznych, pisze Doboszyński, należy zwalczać metodami politycznymi; zmowę należy zwalczać normalnym wymiarem
sprawiedliwości. Wskazywanie na negatywne skutki monopolu przez autora
Gospodarki narodowej w zasadzie nie odbiega od tego, co postulowane jest we
współczesnych podręcznikach do mikroekonomii.
Poprzez propagowanie nowoczesnego systemu reklamy, polegającego na
wmawianiu ludziom potrzeb, których nie mają lub mają w niewielkim stopniu,
prowadzimy życie gospodarcze do silnych zaburzeń. Takie działania opierają się
równocześnie na oszustwie, jak również budzeniu w człowieku szeregu niskich
instynktów. Pomimo upływu tak wielu lat, bardzo podobne poglądy są głoszone
przez współczesnych autorów, takich jak Naomi Klein. Inicjator marszu
Myślenice zaskakująca trafnie wskazuje a negatywne wad progresywnego
podatku dochodowego oraz podatku spadkowego. Ta pierwsza danina niszczy
rdzenne warstwy średnie, bez których nie może istnieć zdrowe społeczeństwo,
podczas gdy ta druga danina zdecydowanie osłabia rodzinę. Na pochwałę zasługuje również analiza zysków i strat wynikających z protekcjonizmu. Podkreślała ona, iż niekorzyści z tytułu braku wolnego handlu
jest więcej. Paradoksalnie jednak autor skłaniał się ku wprowadzeniu jednej,
ogólnej stawki celnej dla wszystkich importowanych dóbr. W ten sposób chciał
on spełnić postulat samowystarczalności gospodarczej kraju. Na swój sposób
współczesne posunięcia ekonomiczne prezydenta Donalda Trumpa względem
Chin pokazują, że omawiane poglądy są wykładnią rzeczywistej polityki ekonomicznej, a nie dawno zapomnianą teorią z przeszłości.


Konkluzja

Wszelkie prace gospodarcze A. Doboszyńskiego noszą znamiona publicystyki
ekonomicznej. Stąd niektórzy mogliby stwierdzić, że nie warto z nimi dyskutować, gdyż są treścią pozanaukową. Jednak zdaniem autora zawsze trzeba
rozmawiać oraz polemizować, gdyż publicystyka ekonomiczna może stanowić
cenne źródło wiedzy ekonomicznej, czego przykładem może być „Metafora zbitej
szyby” pióra Fryderyka Bastiata, czytana chętnie do dzisiaj na całym świecie.
I tak antyindustrialne poglądy Doboszyńskiego, do dzisiaj podzielane przez
wiele środowisk, stoją w sprzeczność z w pełni naukową teorią kapitału, zarówno
w wydaniu austriackim, jak i neoklasycznym. O ile klasyczne podejście do
kapitału mówi nam, że jego akumulacja prowadzi do dobrobytu, do wzrostu
płac, o tyle podejście przeciwne powinno prowadzić do biedy i spadku zarobków. Nawet marksistowscy ekonomiści postulowali, by w ramach Państwowych Gospodarstw Rolnych oraz państwowych fabryk zgromadzić możliwie dużą
liczbę maszyn i urządzeń, celem osiągnięcia korzyści skali.
Nieoczekiwanym obrońcą A. Doboszyńskiego okazał się Remigiusz Okraska
(redaktor naczelny kwartalnika „Nowy Obywatel”), który widział go jako protoplastę zrównoważonego rozwoju, ekorozwoju. Co prawda nie pisał on o ekologii i ochronie przyrody, lecz próbował stworzyć teoretyczny model gospodarki
dostosowanej do naturalnych potrzeb i skłonności człowieka, co wpisywało go
mimochodem, zdaniem Okraski, w krąg idei ekologicznych. O proekologicznej
orientacji A. Doboszyńskiego świadczą ponadto takie postulaty, jak: ograniczenie
roli techniki i maszyn w życiu ludzkich zbiorowości, nieufność i ostrożność wobec rzekomo doskonałych technologii, oszczędne gospodarowanie zasobami naturalnymi, dekoncentracja przemysłu, poszukiwanie nowych rozwiązań (wspominał on
o alternatywnych źródłach energii: słońcu i przypływach morza), ograniczenie roli
miast i zwiększenie znaczenia wsi, postulowanie rolnictwa zgodnego z procesami
zachodzącymi w przyrodzie. Poprzez ponowne odczytanie powyższych poglądów
przez pryzmat współczesności można, jak pisze Okraska, odnaleźć nową głębię.
Zrozumienie A. Doboszyńskiego nie jest zadaniem łatwym, ponieważ ciągnie
on pewną myśl, po czym na samym końcu rozdziału ją neguje, pozostawiając
adresata w rozterce. Przykładem może być rozdział XV Gospodarki Narodowej,
który zawiera stwierdzenie, iż agonia złota będzie długa i ciężka, po czym autor
stwierdza w konkluzji, że system waluty złotej można to rozwiązanie stosować,
lecz musi być ono zawieszane w dobie kryzysu. Podobnie w rozdziale XII
skoncentrowany i zmechanizowany przemysł porównywany jest do nowotworu,
a praktycznie na następnej stronie po tym zarzucie znajdziemy stwierdzenie, iż
wielka wytwórczość przemysłowa stanowi niewątpliwie fizjologiczną potrzebę
dzisiejszej ludzkości. Z jednej strony odnajdujemy zalecenie, by kapitały krążyły
w formie udziałów, a nie pożyczek. Z drugiej strony odnajdujemy postulaty, by
legalna stopa procentowa wynosiła 5-6% rocznie.
Omówione wyżej poglądy powodują, iż czytelnik czuje niedosyt, czuje skonfundowanie. Brak klarownie zarysowanej myśli utrudnia zrozumienie tego, jakie rozwiązania są bronione z zastrzeżeniami, a jakie krytykowane i negowane.
Być może takie zapisy i konstrukcje miały na celu, w zamyśle twórcy, stanowić
ewentualną formę obrony przed krytykami. Pomimo tak dezaprobującego tonu niniejszej pracy, autor uznaje dorobek
Doboszyńskiego za wartościowy w tym względzie, że ten dostrzegał dobre i złe
strony gospodarki rynkowej. Nie można jednak zaakceptować naiwnej absolutyzacji społeczeństwa rolniczego, społeczeństwa przedindustrialnego. Przez wiele wieków ta sielska wieś dobrze wyglądała wyłącznie w literaturze oraz majestatycznych obrazach, podczas gdy w rzeczywistości była siedliskiem biedy i głodu. Aby wyżywić współczesną ludzkość, aby zapewnić jej odpowiedni poziom sanitarny,
konieczne są nowoczesne rozwiązania technologiczne, tym bardziej, że światowa
populacja zbliża się do 8 miliardów. I od tej drogi nie ma odwrotu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *